Pies – kilka zdań na początek

Zacznę od najważniejszego dla mnie

Pies nie podporządkowuje się człowiekowi i poleceniom, pies podporządkowuje się prawom rządzącym procesem uczenia się”

Jean Donaldson „Pies i człowiek”

Przez te wszystkie lata przeczytałem wiele książek o psach. To zdanie jakoś wyjątkowo do mnie trafiło, a książka z której pochodzi jest jedną z najlepszych jakie czytałem.

To właśnie czytanie książek w znacznym stopniu zaprowadziło mnie tu gdzie jestem. Gdyby nie książka Antoniego Brzezichy „Amatorskie Szkolenie Psów”, nie byłbym w stanie wyszkolić Bariego, pomimo tego, że był wspaniałym psem. Przygodę z Barim rozpoczynałem gdy pierwsza strona www na świecie miała 3 lata;), a w Polsce Internet jeszcze nie funkcjonował. Książki były, więc jedynym dostępnym źródłem wiedzy, a było ich wtedy bardzo mało na rynku. Z biegiem lat pojawiały się kolejne, a co ważniejsze wiedza
w nich zawarta była na coraz wyższym poziomie.

Kilka lat temu czytałem książkę Sebastiana Leitnera „Naucz się uczyć” w której wspomniał on pewnego chłopca:

Pojedynczy geniusz, który nie miałby ochoty skorzystać z pracy innych, to znaczy najpierw się nauczyć, a potem myśleć, w najlepszym razie znalazłby się w tak samo przykrej sytuacji,
w jakiej znalazł się syn pewnego włoskiego górnika. Ten chłopiec kilkanaście lat temu w swojej zapadłej wiosce, chociaż dysponował jedynie wiedzą zdobytą w szkole publicznej, na nowo wynalazł rachunek różniczkowy. Dumny zszedł do doliny, aby zaprezentować swoje odkrycie na najbliższym uniwersytecie, gdzie ku swojemu rozczarowaniu dowiedział się, że tę rzecz wynaleźli już 300 lat temu dwaj panowie o nazwiskach Leibniz i Newton.

I tak sobie myślę, że mi książki pozwoliły uniknąć wyważania otwartych drzwi. Co
w przypadku osób zajmujących się szkoleniem psów jest wg mnie szczególnie ważne, gdyż człowiek uczy się kosztem psa.

Na tych kilku stronach chciałbym zawrzeć najważniejsze wg mnie informacje. Takie mini opracowanie nie zastąpi kilkunastu książek, ale mam nadzieję, że pozwoli troszkę lepiej zrozumieć zachowanie psa.

  • Przemyśl czego będziesz wymagał od psa i trzymaj się ustalonych reguł. Pies może spać w Twoim łóżku, jednak ciężko jest mu pojąć dlaczego jednego dnia może, a innego nie (np. gdy jest cały z błota). O wiele łatwiej żyje się psu
    z konsekwentnym właścicielem.
  • Ustal komendy do poszczególnych ćwiczeń i ich nie zmieniaj. Pies nie rozumie, że „waruj”, „leż”, „połóż się”, „leżeć” znaczą to samo. Oczywiście
    z czasem może się nauczyć ich wszystkich, ale naszym zadaniem jest mu ułatwiać życie, a nie utrudniać. Wyobraź sobie, że jesteś w obcym kraju i co chwilę każą Ci się położyć, za każdym razem używając innego słowa. Psu jest jeszcze trudniej gdyż nie rozumie znaczenia języka, są to dla niego tylko dźwięki.
  • Nagradzaj zachowanie psa, które ma w przyszłości powtórzyć. Pies robi to co się opłaca.
  • Ignoruj złe zachowania psa (o ile to możliwe, tzn. jeśli to co robi pies nie zagraża jemu lub komuś innemu), zachowania które nie przynoszą korzyści zanikają. Należy pamiętać, że ukaranie psa za jakieś zachowanie może je wbrew pozorom wzmocnić, gdyż pies prezentując dane zachowanie, uzyskał uwagę człowieka,
    a czasem kara bywa lepsza od ignorowania.
  • Na ile to możliwe unikaj karania psa. Ludzie często stosują kary, gdyż to leży po prostu w naszej naturze. Stosowanie kar niesie jednak spore ryzyko skutków ubocznych. Wrócę jeszcze do nich w dalszej części tekstu.
  • Ogólne zasady uczenia się są takie same dla wszystkich ras, ale należy brać uwagę predyspozycje rasowe. Już na etapie wyboru psa powinniśmy się zastanowić czego będziemy od niego wymagać. Nie ma sensu szkolenie border collie na psa myśliwskiego, teriera na psa pasterskiego. Gdy już mamy psa trzeba wziąć pewne czynniki pod uwagę aranżując szkolenie, np. na pierwszych etapach szkolenia, psów ras pasterskich nie szkolimy tam gdzie w pobliżu biegają dzieci, gdyż ruchliwe obiekty w zasięgu wzroku odwracają uwagę psa od szkolenia. Gończych nie szkolimy tam, gdzie jest na podłożu dużo zapachów, a teriery mogą się łatwo rozproszyć np. refleksami światła jakie daje słońce przechodzące przez korony drzew.
  • Uważaj czego uczysz psa na co dzień. Pies uczy się nie tylko w czasie zaplanowanych lekcji, ale przede wszystkim w czasie „codziennego” życia. Jeśli na zaplanowanych lekcjach będziesz konsekwentny, a w życiu codziennym nie, pies szybko się tego nauczy i komendy będzie wykonywał tylko w czasie lekcji. Jeśli na lekcji wymagasz aby szedł przy nodze na luźnej smyczy, a w czasie spaceru pozwalasz mu podejść do interesującego go obiektu na napiętej smyczy uczysz go, że musi napinać smycz żeby dojść tam gdzie chce. Ciągnie, nie dlatego, że „on rządzi” tylko dlatego, że go tego nauczyłeś.
  • Aby mieć kontrolę nad zachowaniem psa, wg mnie potrzebne jest aby opanował następujące ćwiczenia:

Przychodzenie na komendę, chodzenie na luźnej smyczy i „siad”.

  • Lepiej zapobiegać niż leczyć, nawiązując do punktu pierwszego. Należy pamiętać, że pewnych problemów z zachowaniem nie można już zmienić żadnym szkoleniem, a te które można, będą wymagały o wiele więcej czasu i pracy niż
    w przypadku uczenia właściwego zachowania od podstaw.

Niestety między psami i ludźmi czasem dochodzi do konfliktów. W latach 90-tych wszystkie takie sytuacje tłumaczono „teorią dominacji” (sam też tak robiłem). Taka była wiedza w dostępnej literaturze. Pomimo tego, że stan wiedzy na temat jest już zupełnie inny, wciąż są jeszcze osoby będące na etapie chłopca opisanego przez Sebastiana Leitnera. Na temat „dominacji” napisano wiele stron w wielu książkach. Wg mnie bardzo krótko i trafnie ujął to James O’Heare w książce „Zachowania agresywne u psów”

Dominacja – (dominacja społeczna) twór etologiczny opisujący cechy relacji społecznych. które odnoszą się do radzenia sobie z konfliktami społecznymi, łącznie (ale nie wyłącznie)
z przejęciem ograniczonych zasobów przez kontrolę i wpływ. Następuje to w sposób, który minimalizuje ryzyko wystąpienia nadmiernej agresji poprzez użycie skonwencjonalizowanych zachowań rytualnych. Minimalizacja ryzyka obejmuje ocenę strat
i zysków, czyli korzyści płynących ze zwycięstwa w danym konflikcie wobec poniesionych kosztów.

Termin „dominacja” jest błędnie używany i nadużywany do takiego stopnia, że wychodzi
z użycia, gdyż sugeruje rywalizacyjne podejścia do relacji pies – człowiek. Często używa się tego pojęcia na określenie psa, który stosuje przeciwkontrolę w wyniku stymulacji awersyjnej.

Przeciwkontrola – zachowanie, które służy przeciwstawieniu się stymulacji awersyjnej. Pod przymusem osobnik będzie starał się ominąć zależność lub zwrócić się przeciw niej, aby zachować dostęp do wzmocnienia. Często błędnie określana jako „dominacja’

Przymus – „stosowanie kary i groźby kary, aby zmusić innych do postępowania w taki sposób. jak byśmy chcieli, i nagradzanie poprzez pozwolenie uniknięcia kary lub groźby”

Mówiąc nieco prościej, pies który w sposób aktywny broni cennych dla niego zasobów, był uznawany za „dominującego”

Najczęściej cennymi zasobami dla psa są pokarm, zabawki, miejsce do spania
i człowiek. Mam nadzieję, że poniższe wskazówki pomogą zapobiec konfliktom. Jeśli pies zachowuje się agresywnie w poniżej opisanych sytuacjach zachęcam do kontaktu ze szkoleniowcem lub do lektury książek.

Miska

Często właściciele chcą nauczyć psa, że mogą mu zabrać miskę w czasie jedzenia. Nie jest to najlepszy pomysł, gdyż obrona pokarmu jest naturalną reakcją psa i nawet jeśli początkowo pozwalał zabrać miskę, po kilku takich „ćwiczeniach” może zacząć jej bronić.

Lepszym pomysłem jest podanie psu części karmy i gdy zje dorzucenie kolejnej porcji. Takie postępowanie pokazuje psu, że człowiek nie jest zagrożeniem tylko szansą na dokładkę. Pusta miska zmniejsza ryzyko, że pies będzie jej bronił. W kolejnym etapie możemy dołożyć karmy gdy pies je, jeśli pies zachowuje się spokojnie możemy raz na jakiś czas podnieść miskę i mu oddać. Takie postępowanie zmniejsza ryzyko zachowań agresywnych przy misce.

Zabawki

Kolejną sytuacją w której może dojść do konfliktu, jest pilnowanie przez psa jego zabawek. Jeśli mamy psa który nie oddaje zabawki na polecenie, nie należy siłą pokazywać mu kto tu rządzi, gdyż to tylko wzmocni jego zachowanie. Należy pokazać psu, że oddanie zabawki się opłaca, a najlepiej to zrobić wymieniając na karmę.

Często spotykam się z opinią, że nie należy bawić się z psem w przeciąganie,
a jeśli się bawimy zawsze należy wygrać. Nie jest to prawdą i jest to sprawa indywidualna. Ważne jest, żebyśmy to my kontrolowali zabawę, a pies traktował nas jako kumpla, a nie rywala. Zabawka którą się przeciągamy powinna być „zwierzyną” z którą walczymy, a nie
„o którą” walczymy. Pies tak samo jak Ty, nie lubi zawsze przegrywać. Potraktujmy zabawę jak mecz, niech strzeli perę bramek, ale to człowiek powinien wygrać mecz. O ile wygramy to zależy od psa. To właściciel musi wyczuć jakie proporcje sprawiają, ze jego pies zachowuje chęć do zabawy, ale zabawa nie wymyka się z pod kontroli. Ważne jest, aby pies chętnie oddawał zabawkę, co łatwo osiągnąć tak prowadząc zabawę, aby pies nigdy nie wiedział kiedy się skończy. Jeśli wpadniemy w schemat to pies nauczy się kiedy właściciel chce na dobre zabrać zabawkę i nie będzie chciał jej oddać.

„Kanapa”

Pies może również uznać za cenny zasób wygodne miejsce do leżenia. Nie ma niczego złego w tym, że pies leży na kanapie, ważne żeby schodził na komendę. Problemy zaczynają się zwykle wtedy, gdy właściciel przez długi czas pozwala psu wylegiwać się na kanapach itp. i nagle stwierdza, że od dzisiaj już mu nie wolno. Oczywiście można zaryzykować i siłą zmusić psa do zejścia, ale część psów może w takiej sytuacji zareagować agresywnie. Jeśli chcemy nauczyć psa schodzenia na komendę z miejsca w którym leży, najbezpieczniej będzie go do tego zachęcić zabawką lub smakołykiem.

Na zakończenie chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na pewne różnice między psami,
a ludźmi w sposobie uczenia się i wynikające z tego nieporozumienia.

Zacznę od komend. Właściciele oczekują, że pies który wie co ma zrobić słysząc komendę powinien to zrobić. I tu należy wrócić do pierwszego cytatu „pies nie podporządkowuje się poleceniom, tylko procesom uczenia się”. To nie komenda sprawia, że pies zachowuje się w określony sposób, a konsekwencje po jej wykonaniu lub niewykonaniu.

Zawsze staram się wytłumaczyć, że komenda jest dla psa, czymś podobnym do znaku drogowego dla kierowcy. Znak nie zmusza kierowcy do określonego zachowania, tylko konsekwencje. Jeśli kierowca widzi znak „ograniczenie prędkości”, to wiemy jak sytuacja wygląda, ale jeśli za tym znakiem stoi kolejny informujący o fotoradarze, to ten sam człowiek zachowuje się zupełnie inaczej. Realna groźba kary wpływa na zmianę zachowania.

Na szczęście z psami możemy pracować opierając się na nagrodach

Dobrze obrazuje to nauka komendy „zostań”. Możemy nauczyć psa, że jeśli będzie np. siedział, a ja odejdę od niego i wrócę to dostanie nagrodę, można również ukarać psa gdy się ruszy. Jeśli to czytasz, to zakładam, że drugiego sposobu nie bierzesz pod uwagę, chodzi mi
o przykład. Mamy dwa psy, jeden siedzi i czeka bo to mu się opłaca, drugi dlatego, że boi się wstać. Słyszą tą samą komendę, to samo robią, ale z powodu różnych konsekwencji.

Kolejnym powodem do nieporozumień jest to, że psy słabo generalizują. Właściciel który nauczy psa komendy „siad” zakłada, że pies będzie ją wykonywał w każdych okolicznościach. Niestety tak się nie dzieje, każdy wariant trzeba psu wytłumaczyć
i przećwiczyć. Gdy nauczymy go przyjmowania pozycji siad gdy stoi, nie zrobi tego gdy leży, gdy nauczymy go przed nami, nie zrobi tego gdy będzie przy nodze, nauczony siadać metr przed nami nie usiądzie gdy wydamy komendę gdy będzie 15 metrów od nas, albo przyjdzie
i usiądzie tak jak był uczony, albo nie zareaguje w ogóle. Nauczony w domu, nie wykona gdy będzie rozproszony w parku.

Znajomość tych prostych zasad pozwala na uniknięcie niepotrzebnej frustracji.

Najgorsza w skutkach dla psa jest jednak wiara ludzi w to, że „wie, że źle zrobił”, bo przecież jeśli „wie”, a mimo to w dalszym ciągu to robi, to trzeba go ukarać.

Przeprowadzono eksperyment, wysypano w kuchni śmieci, zaprowadzono tam psa (który był wcześniej karany za ich rozsypywanie), a następnie wszedł właściciel, który nie wiedział, że to nie pies narozrabiał. Oczywiście pies się bał.

Podobnie jest z niszczeniem przedmiotów.

Człowiek wraca do domu, widzi chowającego się psa, a po chwili pogryzione buty, „myśli” wiec, że pies „wie”, że źle zrobił bo bał się zanim właściciel zobaczył zniszczone buty, więc nie mógł swoim zachowaniem wpłynąć na psa. Problem w tym, że człowiek ocenia zachowanie psa w ludzkich kategoriach. Gdyby było nagranie, gdy pies pierwszy raz pogryzł buty i jego kochany pan wrócił do domu, człowiek zobaczyłby szczęśliwego psa, a potem siebie karzącego psa za zniszczone buty. Problem w tym, że pies mógł z tego zrozumieć tylko tyle, pogryzione buty i powrót jego pana to złe połączenie, ale samo gryzienie butów jest fajne. Pies dalej będzie niszczył buty i będzie się bał powrotu do domu swojego pana. W ten sposób wpadamy w błędne koło, ponieważ stres spowodowany oczekiwaniem na powrót właściciela, sprawia, że zwiększamy ryzyko pogryzienia kolejnych butów, gdyż pies rozładowuje stres gryząc…

Pies ukarany po czasie nie jest w stanie skojarzyć za co został ukarany.

Gdy ukarzemy psa, który przyszedł do nas po wielokrotnym wołaniu, karzemy go za to, że przyszedł i kolejnym razem może nie przyjść wcale.

Jednak pies ukarany w momencie gdy robi coś źle wg właściciela, również może to zrozumieć inaczej niż człowiek zakładał.

Weźmy psa który atakuje przejeżdżających rowerzystów. Właściciel zakłada mu kolczatkę i szarpie za każdym razem gdy pies próbuje zaatakować. Część psów może rzeczywiście ze strachu przed karą przestać to robić. Ale jeśli pies ma wysoką odporność na ból, to pomimo kary, zaatakuje kolejnego rowerzystę, więc zostanie ponownie ukarany. Ponieważ kara, uczy psa czego nie może robić, a nie uczy tego co robić powinien, pies nie wie jak się zachować, żeby jej uniknąć. Wielokrotnie karany przy rowerzyście pies zaczyna kojarzyć jego widok z karą, a to że odjedzie z zakończeniem szarpania. Zaczyna więc jeszcze bardziej atakować „powód” kary, gdyż im szybciej go przegoni, tym szybciej kara zniknie.

Jak więc widać, pomimo tego, że kara daje czasem szybkie efekty, to jednak niesie ze sobą jednak duże ryzyko, że zachowanie psa zamiast się poprawić ulegnie pogorszeniu.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że pies zastąpi karane zachowanie kolejnym przez nas nieakceptowanym. Gdy pies skacze po nas na powitanie i nadepniemy mu na łapę, lub go odepchniemy z czasem może np. zacząć nas podgryzać, w każdym razie jeśli kara nie sprawi, że pies będzie się nas bał (miejmy nadzieję, że nikomu o to nie chodzi) będzie dążył do fizycznego kontaktu. Jeśli zignorujemy skaczącego psa, a nagrodzimy go gdy przestanie, pies szybko zacznie prezentować zachowanie za które jest nagradzany.

Na zakończenie przypadek zastosowania kary, który czasem kończy się porzuceniem psa. W trakcie nauki czystości właściciel ukarał psa w chili gdy ten załatwiał się
w mieszkaniu, niby pies został ukarany w chwili gdy robi coś „źle”, ale zrozumiał, że niebezpiecznie jest się załatwiać przy właścicielu, wychodzi więc na spacer, a że jest na smyczy, to się nie załatwia, bo się boi, wraca do domu i robi to gdy nie widzi go właściciel. Właściciel „myśli”, że pies jest złośliwy i go karze i często jest to sytuacja dla psa bez wyjścia.

Przeczytanie tych kilku stron nie pozwoli zrozumieć psa, ale jeśli mamy szczęście
i psa bez tzw. „problemów” z zachowaniem np. strach, lęk, agresja, to pozwolą nam łatwiej się „dogadać”. Każdy kto chciałby lepiej zrozumieć swojego psa, wiedzieć jak postrzega on świat, jak czuły jest jego węch i jak to wpływa na odbieranie przez niego świata, jak widzi (pies widzi kolory), jak się uczy, jakie sygnały wysyła nam swoim ciałem chcąc nam coś przekazać powinien przeczytać kilka książek na temat psów. Pies jest powszechnie uważany za najlepszego przyjaciela człowieka, ale człowiek często nie jest najlepszym przyjacielem psa. Mam nadzieję, że przeczytanie tych kilku stron będzie tylko wstępem i zachętą do dalszego poznawania psa.

Ktoś mógłby powiedzieć, że on ma psy od 20 lat i nie potrzebuje o nich czytać, bo nigdy nie miał z nimi problemów. Nawet jeśli ktoś ma psy od wielu lat i miał ich w swoim życiu kilka, to nie znaczy, że dużo o nich wie. Jeśli ktoś wyszkolił 30 owczarków niemieckich, które dobrze znoszą metody siłowe, nie znaczy, że będzie w stanie wyszkolić charta, lub akitę, a można założyć, że tego nie zrobi.

Korzystajmy z tego, że wiele osób pisze książki i dzieli się zdobywaną latami wiedzą, dzięki temu nie ma potrzeby „wyważać otwartych drzwi”, gdyż często jest to kosztem psa. Należy pamiętać, że nawet u dorosłego i dobrze ułożonego psa mogą się pojawić różne problemy z zachowaniem. Im większa jest nasza wiedza, tym łatwiej im zapobiec, a jeśli się pojawią to im wcześniej zaczniemy właściwie postępować tym większa szansa na zażegnanie problemu. Oczywiście przy poważniejszych kłopotach z psem, szczególnie związanych
z agresją należy zwrócić się do specjalisty. Jednak posiadając pewną wiedzę, gdy mamy problem z psem, który broni miski, a specjalista powie nam, że trzeba „zdominować” psa, będziemy wiedzieli, że trzeba szukać innego specjalisty.

Literatura:

Poza przytoczonymi fragmentami

Pies i człowiek – Jean Donaldson

Zachowania agresywne u psów – James O’Heare

Naucz się uczyć – Sebastian Leitner (książka nie związana z psami, ale polecam)

pisałem to „z głowy”, ale głowa napełniała się latami i teraz ciężko wskazać konkretne książki, których przeczytanie pozwoliło mi napisać powyższe opracowanie.

Pewien jestem co do:

Najpierw wytresuj kurczaka – Karen Pryor

Kliker – skuteczne szkolenie psa – Karen Pryor

Inteligencja psów Stanley – Coren

Psim zdaniem – Zofia Mrzewińska

Oczywiście przeczytanie tych kilku książek nie pozwoliłoby ani napisać tego opracowania, ani pomagać psom i ich opiekunom. Jeśli ktoś chciałby sprawdzić jaka literatura mogła się zakraść do tych kilku stron to zapraszam na moją stronę

http://www.szkoleniepsowmorawski.pl/

Do zakładki biblioteczka

https://www.szkoleniepsowmorawski.pl/galeria/#3

Call Now Button